Już po imprezie, nie ma przygotowań, nie ma do niczego motywacji...
Chłopak wyjechał przynajmniej na 3 tygodnie, nie ma kogo przytulić...
Pogoda wcale nie dopisuje...
Stres przed przyjęciem mnie i chłopaka na studia...
Stres przed wyjazdem do Lublina w celu złożenia dokumentów (po raz pierwszy będę tam nie z wycieczką szkolną, pojadę po raz pierwszy sama do obcego miasta)...
Nic się nie chce, prócz zawinięcia się w kołdrę i koc i przespania całego tego burdelu...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty
środa, 2 lipca 2014
wtorek, 24 czerwca 2014
So many things to do...
Kochani!
W tym tygodniu nie będę mogła publikować zapisów z dzienniczka. Szykuje się bardzo ważna impreza i praktycznie cały czas jestem w biegu. W tym tygodniu okaże się też, co z wyjazdem do Norwegii, więc będę mogła podjąć też decyzję o zakupie karnetu na siłownię. Będę Was na bieżąco informować o moich osiągnięciach :)
Widzimy się niedługo!
P.S. Mam nowy numer Superlinii, więc w niewielu wolnych chwilach będę miała co czytać :).
W tym tygodniu nie będę mogła publikować zapisów z dzienniczka. Szykuje się bardzo ważna impreza i praktycznie cały czas jestem w biegu. W tym tygodniu okaże się też, co z wyjazdem do Norwegii, więc będę mogła podjąć też decyzję o zakupie karnetu na siłownię. Będę Was na bieżąco informować o moich osiągnięciach :)
Widzimy się niedługo!
P.S. Mam nowy numer Superlinii, więc w niewielu wolnych chwilach będę miała co czytać :).
środa, 4 czerwca 2014
Dzieje się!
Przepraszam, że kilka dni nie pisałam. Działo się trochę, na wariackich papierach zostało wszystko załatwione, a ja bez chłopaka na prawie trzy tygodnie będę się pewnie wałęsać po domu z tęsknoty (praca w Norwegii, mi może uda się załapać na początku lipca).
Postanowiłam, że wezmę do domu kotka. Mam czas, żeby się nim zająć, przygotuję tylko miejsce do spania i kuwetkę. Kotek jest od mojej cioci, jest już wystarczająco duży, aby móc go zabrać od mamy. Co Wy na to? Myślicie, że będzie dobrym pocieszycielem?
Byłam u lekarza, tak jak pisałam. Niestety, lekarka nie wypełniła mi kuponu, a zrobiła to na zaświadczeniu lekarskim i teraz próbuję się dowiedzieć czy mi to uznają... Zapisałam się też do ortopedy (w urodziny mojej siostry - nie wiem teraz, czy przekładać, czy zdążę) i do dermatologa (ale jeśli wyjadę do pracy, to niestety do niego nie pójdę).
A co do siłowni - było super. Zajęcia fitness (Body Shape) dały mi w kość następnego dnia (zakwasy), ale bardzo mi się podobały. Na siłowni jest także bardzo fajna maszyna analizująca skład masy ciała. Postanowiłam pobierać taki paragon co miesiąc (o ile oczywiście nie wyjadę...).
W moim życiu ostatnio bardzo wiele się dzieje i nie wszystko się jeszcze ustatkowało, wiele rzeczy stoi pod znakiem zapytania...
Postanowiłam, że wezmę do domu kotka. Mam czas, żeby się nim zająć, przygotuję tylko miejsce do spania i kuwetkę. Kotek jest od mojej cioci, jest już wystarczająco duży, aby móc go zabrać od mamy. Co Wy na to? Myślicie, że będzie dobrym pocieszycielem?
Byłam u lekarza, tak jak pisałam. Niestety, lekarka nie wypełniła mi kuponu, a zrobiła to na zaświadczeniu lekarskim i teraz próbuję się dowiedzieć czy mi to uznają... Zapisałam się też do ortopedy (w urodziny mojej siostry - nie wiem teraz, czy przekładać, czy zdążę) i do dermatologa (ale jeśli wyjadę do pracy, to niestety do niego nie pójdę).
A co do siłowni - było super. Zajęcia fitness (Body Shape) dały mi w kość następnego dnia (zakwasy), ale bardzo mi się podobały. Na siłowni jest także bardzo fajna maszyna analizująca skład masy ciała. Postanowiłam pobierać taki paragon co miesiąc (o ile oczywiście nie wyjadę...).
W moim życiu ostatnio bardzo wiele się dzieje i nie wszystko się jeszcze ustatkowało, wiele rzeczy stoi pod znakiem zapytania...
poniedziałek, 26 maja 2014
Już niedługo!
W tym tygodniu wybieram się do lekarza, głównie w celu uzupełnienia kuponu Superlinii. Mam do załatwienia jeszcze takie sprawy jak: skierowanie do ortopedy (mam problemy z kolanami i potrzebne mi zastrzyki z kolagenu), recepta na preparat usuwający wypukłe pieprzyki (mam ich mnóstwo, a wiem, że taki specyfik istnieje) i skierowanie do dermatologa, ponieważ mam pewne problemy ze skórą głowy i oczekuję rady.
Ostatnie dni były pełne roboty. W sobotę cały dzień spędziłam na działce sadząc pomidory (rano byłam z mamą na zakupach typowo ubraniowych, w ciucholandzie ustrzeliłam fajne alladynki za całe 15 zł). To nie lada wyzwanie takie sadzenie! Wykopać dołek, wsypać nawóz, przykryć go odrobiną ziemi, wsadzić sadzonkę, zakopać, wbić palik, przywiązać roślinkę i podlać. A to wszystko 50 razy!
Na działce pojawiły się też pierwsze truskawki! Jeszcze nie są takie śliczne i czerwoniutkie, ale są słodkie i pyszne z jogurtem i miętą (dostałam ją ostatnio i nie wiem, jak to możliwe, ale pachnie truskawkami, podobno są różne zapachy mięty o.O). Są również kwiaty i teraz praktycznie na co dzień stoją w domu irysy, czy różowe goździki (uwielbiam ich zapach).
W niedzielę cały dzień spędziłam przy komputerze, pisząc coś ważnego dla mamy do pracy. Przyznam szczerze, że moje oczy do teraz wołają pomocy, a ja nie mogę znaleźć swoich nawilżających kropli :(!
Poniedziałek upłynął pod znakiem przedszkola. Wybrałam się z mamą do pracy (planuję iść w ślady jej i babci i również zostać przedszkolanką), ale dwie zmiany to trochę za dużo dla mnie. Jak wróciłam, rzuciłam się na łóżko i gdyby nie telefon od chłopaka, to pewnie bym spała do rana :).
Mam wolną środę i czwartek, więc myślę, że w jednym z tych dni wybiorę się do lekarza i mam nadzieję, że uda mi się przysiąść i porządnie przygotować do konkursu Superlinii. Muszę także naprawić aparat, ponieważ nie mogę wziąć udziału w konkursie bez zdjęcia, a chciałabym także dokumentować postępy w trakcie. Jak myślicie, damy radę?
Ostatnie dni były pełne roboty. W sobotę cały dzień spędziłam na działce sadząc pomidory (rano byłam z mamą na zakupach typowo ubraniowych, w ciucholandzie ustrzeliłam fajne alladynki za całe 15 zł). To nie lada wyzwanie takie sadzenie! Wykopać dołek, wsypać nawóz, przykryć go odrobiną ziemi, wsadzić sadzonkę, zakopać, wbić palik, przywiązać roślinkę i podlać. A to wszystko 50 razy!
Na działce pojawiły się też pierwsze truskawki! Jeszcze nie są takie śliczne i czerwoniutkie, ale są słodkie i pyszne z jogurtem i miętą (dostałam ją ostatnio i nie wiem, jak to możliwe, ale pachnie truskawkami, podobno są różne zapachy mięty o.O). Są również kwiaty i teraz praktycznie na co dzień stoją w domu irysy, czy różowe goździki (uwielbiam ich zapach).
W niedzielę cały dzień spędziłam przy komputerze, pisząc coś ważnego dla mamy do pracy. Przyznam szczerze, że moje oczy do teraz wołają pomocy, a ja nie mogę znaleźć swoich nawilżających kropli :(!
Poniedziałek upłynął pod znakiem przedszkola. Wybrałam się z mamą do pracy (planuję iść w ślady jej i babci i również zostać przedszkolanką), ale dwie zmiany to trochę za dużo dla mnie. Jak wróciłam, rzuciłam się na łóżko i gdyby nie telefon od chłopaka, to pewnie bym spała do rana :).
Mam wolną środę i czwartek, więc myślę, że w jednym z tych dni wybiorę się do lekarza i mam nadzieję, że uda mi się przysiąść i porządnie przygotować do konkursu Superlinii. Muszę także naprawić aparat, ponieważ nie mogę wziąć udziału w konkursie bez zdjęcia, a chciałabym także dokumentować postępy w trakcie. Jak myślicie, damy radę?
sobota, 24 maja 2014
Chroniczny brak czasu
Cierpię na to od dawna.
Pokój błaga o litość, nie mogę się ruszyć.
Mama prosi o napisanie BARDZO WAŻNYCH dokumentów, okej.
Praca czeka, żeby w niej zarobić, ale nie ma kiedy iść (to luźna robota, u chrzestnej, pracuję, jak chcę zarobić).
Siostra szykuje imprezę życia - ja jestem organizatorem nr 2 (razem z nią).
Nawet nie widziałam się dziś z chłopakiem (a nasz standard to codzienne spotkania, bo mieszkamy bardzo niedaleko).
Kwiatki czekają do wsadzenia na balkonowe doniczki, mięta uschnie nie dożywając wsadzenia do ziemi. Jedyne, co rośnie, to kwiatki z Ikei, bo jakimś cudem nie zapominam ich podlewać.
Prezenty na Dzień Mamy i osiemnastkę siostry niegotowe (dla mamy już mam, ale niezapakowany, dla siostry będę "robić").
Lekarz to już chyba myśli, że umarłam, bo tak długo nie byłam. A jak pójdę, to pewnie umrę czekając w kolejce.
A w tym wszystkim cud, że jest czas na sen (i pisanie notek po dwunastej w nocy)...
Pokój błaga o litość, nie mogę się ruszyć.
Mama prosi o napisanie BARDZO WAŻNYCH dokumentów, okej.
Praca czeka, żeby w niej zarobić, ale nie ma kiedy iść (to luźna robota, u chrzestnej, pracuję, jak chcę zarobić).
Siostra szykuje imprezę życia - ja jestem organizatorem nr 2 (razem z nią).
Nawet nie widziałam się dziś z chłopakiem (a nasz standard to codzienne spotkania, bo mieszkamy bardzo niedaleko).
Kwiatki czekają do wsadzenia na balkonowe doniczki, mięta uschnie nie dożywając wsadzenia do ziemi. Jedyne, co rośnie, to kwiatki z Ikei, bo jakimś cudem nie zapominam ich podlewać.
Prezenty na Dzień Mamy i osiemnastkę siostry niegotowe (dla mamy już mam, ale niezapakowany, dla siostry będę "robić").
Lekarz to już chyba myśli, że umarłam, bo tak długo nie byłam. A jak pójdę, to pewnie umrę czekając w kolejce.
A w tym wszystkim cud, że jest czas na sen (i pisanie notek po dwunastej w nocy)...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)