poniedziałek, 16 czerwca 2014

Obecna długość włosów

Kto był w zakładce "Cel" ten wie, że oprócz zmiany stylu życia, chciałabym też zapuścić włosy i paznokcie. Ponieważ nie mam sprawnego aparatu, nie mogę na razie dodać zdjęć paznokci (ale są w dobrym stanie i rosną!), a przy okazji robienia zdjęć do konkursu, siostra cyknęła mi zdjęcie tyłem, gdzie widać moje włosy.


 Są skręcone więc dokładnie nie odda to ich długości, ale postanowiłam dodać chociaż takie foto, żebyście mogli zobaczyć, ile jeszcze do wymarzonej długości mi zostało (niedużo, ale włosy mają to do siebie, że nie rosną szybko).

sobota, 14 czerwca 2014

Drugi pomiar

W zakładce wymiary i waga dodałam nowy pomiar z wczoraj. Wiem, że wynik nie jest zachwycający, ale trochę się działo w tym miesiącu i nadal nie wiadomo, jak sprawy pójdą i czy nie przeszkodzi mi to w odchudzaniu, a w sumie w zmianie stylu życia. Nie będę Was wtajemniczać, dopóki nie będę miała jednoznacznej decyzji, ale obiecuję, że Was poinformuję, jeśli okaże się, że będę musiała nieco zmienić tryb życia.

Wczoraj również robiłam zdjęcia do wysłania do Superlinii, stąd pytanie, czy chcielibyście je zobaczyć, aby mieć pojęcie jak wygląda ciało przy takich wymiarach i wadze. Dajcie znać w komentarzach!

czwartek, 12 czerwca 2014

Dzisiejszy obiadek


Sałatka hawajska z grzankami, kurczakiem w ziołach i sosem miodowo-musztardowym + sok pomarańczowo-marchwiowy Dr. Witt

wtorek, 10 czerwca 2014

Plan treningowy na czerwiec


Oto mój plan treningowy na czerwiec. Od wizyty u lekarza udało mi się już zrzucić 0.8 kg! A opierało się to jedynie na zdrowej diecie, bo przez miesiączkę nie ćwiczyłam (u lekarza jeszcze byłam przed, więc waga nie była zawyżona).

Co o tym sądzicie? W zdrowym ciele zdrowy duch!

niedziela, 8 czerwca 2014

Zaraz wszystko będzie gotowe!

Otrzymałam potwierdzenie od Superlinii, że zaświadczenie lekarskie zamiast uzupełnienia kuponu jest jak najbardziej OK. To super. Teraz jeszcze muszę zrobić zdjęcie z najnowszą Superlinią i tu zaczyna się problem, bo mam zepsuty aparat. No, ale w tym tygodniu dam radę załatwić to z siostrą.

Od jutra - zaczynamy!
Właśnie ustalam plan działania na kolejne dni - jadłospisy, zestawy ćwiczeń, listy zakupów. Jestem osobą uporządkowaną, więc lubię mieć wszystko wypisane. Oczywiście będę się z Wami tym na bieżąco dzielić. Jeśli macie jakieś pytania - walcie jak w dym :).

Do zobaczenia niebawem ;)

środa, 4 czerwca 2014

Dzieje się!

Przepraszam, że kilka dni nie pisałam. Działo się trochę, na wariackich papierach zostało wszystko załatwione, a ja bez chłopaka na prawie trzy tygodnie będę się pewnie wałęsać po domu z tęsknoty (praca w Norwegii, mi może uda się załapać na początku lipca).

Postanowiłam, że wezmę do domu kotka. Mam czas, żeby się nim zająć, przygotuję tylko miejsce do spania i kuwetkę. Kotek jest od mojej cioci, jest już wystarczająco duży, aby móc go zabrać od mamy. Co Wy na to? Myślicie, że będzie dobrym pocieszycielem?

Byłam u lekarza, tak jak pisałam. Niestety, lekarka nie wypełniła mi kuponu, a zrobiła to na zaświadczeniu lekarskim i teraz próbuję się dowiedzieć czy mi to uznają... Zapisałam się też do ortopedy (w urodziny mojej siostry - nie wiem teraz, czy przekładać, czy zdążę) i do dermatologa (ale jeśli wyjadę do pracy, to niestety do niego nie pójdę).

A co do siłowni - było super. Zajęcia fitness (Body Shape) dały mi w kość następnego dnia (zakwasy), ale bardzo mi się podobały. Na siłowni jest także bardzo fajna maszyna analizująca skład masy ciała. Postanowiłam pobierać taki paragon co miesiąc (o ile oczywiście nie wyjadę...).

W moim życiu ostatnio bardzo wiele się dzieje i nie wszystko się jeszcze ustatkowało, wiele rzeczy stoi pod znakiem zapytania...

sobota, 31 maja 2014

Siłownia!

Dzisiaj po raz pierwszy idę na zajęcia fitness na siłowni. Trochę się boję, bo nigdy jeszcze nie ćwiczyłam z większą ilością nieznajomych osób... Mam pewne obawy. Kupiłam ostatnio świetne, leciutkie buty, w sam raz na siłownię (taki był zamiar).


Nie za bardzo wiem, co założyć. Chciałam założyć coś ciemnego, bo pewnie będę cała mokra, a poza tym wiadomo - optycznie wydajemy się mniejsi.

Myślę na legginsami (jest mi najwygodniej) i jakąś bokserką. Co Wy na to? Co doradzacie?

poniedziałek, 26 maja 2014

Już niedługo!

W tym tygodniu wybieram się do lekarza, głównie w celu uzupełnienia kuponu Superlinii. Mam do załatwienia jeszcze takie sprawy jak: skierowanie do ortopedy (mam problemy z kolanami i potrzebne mi zastrzyki z kolagenu), recepta na preparat usuwający wypukłe pieprzyki (mam ich mnóstwo, a wiem, że taki specyfik istnieje) i skierowanie do dermatologa, ponieważ mam pewne problemy ze skórą głowy i oczekuję rady.

Ostatnie dni były pełne roboty. W sobotę cały dzień spędziłam na działce sadząc pomidory (rano byłam z mamą na zakupach typowo ubraniowych, w ciucholandzie ustrzeliłam fajne alladynki za całe 15 zł). To nie lada wyzwanie takie sadzenie! Wykopać dołek, wsypać nawóz, przykryć go odrobiną ziemi, wsadzić sadzonkę, zakopać, wbić palik, przywiązać roślinkę i podlać. A to wszystko 50 razy!

Na działce pojawiły się też pierwsze truskawki! Jeszcze nie są takie śliczne i czerwoniutkie, ale są słodkie i pyszne z jogurtem i miętą (dostałam ją ostatnio i nie wiem, jak to możliwe, ale pachnie truskawkami, podobno są różne zapachy mięty o.O). Są również kwiaty i teraz praktycznie na co dzień stoją w domu irysy, czy różowe goździki (uwielbiam ich zapach).

W niedzielę cały dzień spędziłam przy komputerze, pisząc coś ważnego dla mamy do pracy. Przyznam szczerze, że moje oczy do teraz wołają pomocy, a ja nie mogę znaleźć swoich nawilżających kropli :(!

Poniedziałek upłynął pod znakiem przedszkola. Wybrałam się z mamą do pracy (planuję iść w ślady jej i babci i również zostać przedszkolanką), ale dwie zmiany to trochę za dużo dla mnie. Jak wróciłam, rzuciłam się na łóżko i gdyby nie telefon od chłopaka, to pewnie bym spała do rana :).

Mam wolną środę i czwartek, więc myślę, że w jednym z tych dni wybiorę się do lekarza i mam nadzieję, że uda mi się przysiąść i porządnie przygotować do konkursu Superlinii. Muszę także naprawić aparat, ponieważ nie mogę wziąć udziału w konkursie bez zdjęcia, a chciałabym także dokumentować postępy w trakcie. Jak myślicie, damy radę?

sobota, 24 maja 2014

Chroniczny brak czasu

Cierpię na to od dawna.
Pokój błaga o litość, nie mogę się ruszyć.
Mama prosi o napisanie BARDZO WAŻNYCH dokumentów, okej.
Praca czeka, żeby w niej zarobić, ale nie ma kiedy iść (to luźna robota, u chrzestnej, pracuję, jak chcę zarobić).
Siostra szykuje imprezę życia - ja jestem organizatorem nr 2 (razem z nią).
Nawet nie widziałam się dziś z chłopakiem (a nasz standard to codzienne spotkania, bo mieszkamy bardzo niedaleko).
Kwiatki czekają do wsadzenia na balkonowe doniczki, mięta uschnie nie dożywając wsadzenia do ziemi. Jedyne, co rośnie, to kwiatki z Ikei, bo jakimś cudem nie zapominam ich podlewać.
Prezenty na Dzień Mamy i osiemnastkę siostry niegotowe (dla mamy już mam, ale niezapakowany, dla siostry będę "robić").
Lekarz to już chyba myśli, że umarłam, bo tak długo nie byłam. A jak pójdę, to pewnie umrę czekając w kolejce.

A w tym wszystkim cud, że jest czas na sen (i pisanie notek po dwunastej w nocy)...

czwartek, 22 maja 2014

Olejek arganowy za 4 zł?

Można? Można.

Będąc wczoraj na zakupach w Biedronce dojrzałam kosmetyk zapakowany w rażąco pomarańczowy kartonik. Z radością odkryłam, że to olejek arganowy, który od dawna chciałam zakupić dla moich zniszczonych włosów.



Nie zauważyłam nigdzie ceny, więc ruszyłam do czytnika. Przykładam i otwieram oczy ze zdziwienia - 3,99 zł! No nic, biorę, chyba, że przy kasie okaże się, że to jakiś błąd, tak samo, jak ostatni w Ikei, gdzie koce na czytniku kosztowały 5 zł, a przy kasie 9 zł.

Oczywiście domyślałam się, że nie jest to czysty, marokański olejek arganowy. Jest wzbogacony o olejek jojoba i słonecznikowy (żeby zwiększyć objętość i zbić z ceny :). Jednak co mi szkodzi spróbować?

Dzisiaj umyłam włosy i nałożyłam olejek. Pachnie nieziemsko. Nadaje już wilgotnym włosom taką przyjemną strukturę. Zamierzam zrobić mu mały test i zobaczyć, jak moje włosy po nim zareagują na niesuszenie suszarką (dziwne, ale moje włosy gorzej reagują na suszenie "na wietrze" niż suszarką). Powiem tylko, że mam wrażenie, że byłam u fryzjera przez tę fakturę włosów, taką jedwabistą i przyjemną, a włosy jeszcze nie wyschły!

Chyba wybiorę się na dniach do Biedronki po zapas, sprawdzę tylko daty ważności. I Was do tego namawiam :).

EDIT: Już wiem, że to mój ulubieniec. Stosuję już  ponad 3 tygodnie. Jest bardzo wydajny, ubyło go niewiele. Włosy mają więcej blasku, są gładsze, łatwiej się rozczesują, no i pięknie pachną. Pamiętajcie tylko, żeby nie nakładać olejku zbyt blisko skóry głowy, bo włosy szybko się przetłuszczą (a moje włosy mają do tego tendencję).

Mój nowy KWC!